Because love will survive everything

`You are my breath for life.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
`You are my heart, and no heart can not yet live. <3 " - Chapter 1 ♥






2 lata później

Usiadła na łóżku. Rozglądała sie po pokoju gdy jej spojrzenie zatrzymało sie na białej, bogato zdobionej we wzory kopercie. Pamiętała kim był nadawca. Ba pamiętała nawet tamten dzień - tamten jeden banalny szczegół kiedy tak jak dzisiejszego dnia siedziała w domu oglądając tv. Gdy usłyszała donośny dźwięk dzwonka do drzwi dochodzący z zewnątrz. Domyślała sie kto to może być jednak napewno nie spodziewała sie zobaczenia średniej wielkości koperty z wypisanymi równo literami tworzącymi imię ' Jenny ' na jej własnej wycieraczce. Od razu poznała to pismo. Pamiętala jak wzięła list do ręki i położyła na biurku , starannie zamykając za sobą drzwi.

Droga Jenny


Zdaję sobie sprawe , że zawiodłem Cie. Żałuje tego każdego dnia. Nie ma chwili w której nie myślałbym o tym. Nie chciałaś ze mną rozmawiać i wcale ci sie nie dziwie. Przypominasz sobie może date 21.11 ? Tak to właśnie wtedy powierzyłaś mi w opiece swoją małą siostrzyczke Natalie , a ja zamiast jej pilnować jak należy poszłem do pubu upijając sie do nieprzytomności. Skutkiem czego dziewczynka została śmiertelnie potrącona przez samochód.
Wybacz , że znowu ci o tym przypominam , ale chcę żebyś wiedziała że nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Wiem też , że głupie przepraszam tutaj nie pomoże ani nic nie zdziała. Chciałbym choć troche pomóc ci w zapomnieniu o tym , dlatego pierwszym krokiem będzie zniknięcie z Twojego życia na zawsze. Mam nadzieje , że znajdziesz chłopaka, który w pełni będzie zaslygiwał na ciebie nie tak jak ja. By troszczył sie o ciebie i stawiał cie ponad wszystko co ma przy okazji zdając sobie sprawe , że jesteś dla niego najważniejsza. Dla mnie zawsze będziesz jedyną dobrą rzeczą jaka mnie w życiu spotkala , a moje serce zawszcze będzie należeć do Ciebie niezależnie od sytuacji. Może Bóg będzie kiedyś łaskawy i ponownie postawi Cię na mojej drodzebym naprawił wszystkie krzywdy jakie Ci wyrządziłem przez własną głupotę.


Żegnaj.

Kocham Cię.
Justin <3



Tak pamiętam to wszystko jakby zdarzyło się to zaledwie chwilę temu. Nadal mam łzy w oczach. Dotykając delikatnie opuszkami palców kartki czułam jakby był przy mnie uśmiechając sie radośnie od ucha do ucha , jakby nadal w mych dłoniach znajdowała sie jego ręka , którą później gładził mnie po policzku podtrzymując na duchu, a tym samym dając mi ukojenie. Zawsze mogłam na nim polegać. On jedyny zawsze mnie wspieral w trudnych sytuacjach kiedy inni odwracali sie do mnie plecami, on jedyny zawsze we mnie wierzył. Wszystko co robił było idealne. ON sam był idealny.
Zaczęło się od tego że byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Jednak z czasem zaczęliśmy sie coraz bardziej do siebie zbliżać co skłoniło nas by spróbować o to uczucie zwane miłością zawalczyć. Ale to nie zmienia fakty , że nasz związek zakończył sie mniej więcej 2 lata temu. Powody rozstań są różne - zdrady , kłamstwa itd. Jednak to nas nie dotyczy. Nasza historia zaczęła sia tak jak każda inna przez poznawanie sie aż do bycia ze sobą. Ale koniec jej różni sie tak bardzo , że czasem tego żałuje. Wyobrażasz sobie taką sytuacje kiedy twoja młodsza siostrzyczka ginie , a przyczyną tego jest twój własny chłopak ? Bo ja nie. Chociaż.. to sie już zdarzyło w moim życiu. To prawda przy naszym ostatnim spotkaniu poniosły mnie nerwy , ale nie chciałam żeby odchodził po raz kolejny zostawiając wszystko na mojej głowie. Zawiódł mnie , ale jest miłością mego życia i w końcu bym mu wybaczyła. On jednakże wyjechał nie mówiąc gdzie , nie zostawiając ani jednej wiadomości oprócz tego pamiętnego listu. Nie wiem co sie z nim w tym momencie dzieje, co robi , jak sie czuje , czy kogoś poznał ? Tyle pytań , a ja na żadne nie znam odpowiedzi. Kocham Go ! Wyjeżdżając zabrał mi ostatni oddech do życia , zabrał mi siebie samego , a co najważniejsze zabrał mi serce. Bo to Justin jest całym moim sercem , a bez serca przecież nie da sie żyć...cdn


__________________________________________________________

Jenny Sparks - drobna , ale wysportowana dziewczyna. Rudowłosa piękność o szmaragdowych oczach. Jej ulubionym pojazdem jest deskorolka. Kocha grać na gitarze i jest w tym naprawde dobra. Marzycielka o złotym sercu , jednakże kiedy tego potrzeba umie odpyskować. Cechuje ją wrażliwość.

Justin Bieber - brunet o oczach koloru mlecznej czekolady . Chłopak z wielkimi marzeniami , które powolutku powolutku ,robiąc małe kroczki spełnia jedno po drugim. Kocha pomagać innym , ma wielkie serce. Jest zabawny a do tego opiekuńczy.
Tagi: ♥.
24.05.2012 o godz. 00:08
Prolog



Stali naprzeciwko siebie. Niemal stykając sie ciałami. Patrzyli sobie w oczy jakby szukali jakiejś niepewności w swym byciu. On - brunet o oczach koloru mlecznej czekolady i Ona - rudowłosa piękność o szmaragdowych oczach. Chłopak spokojny , przy każdej okazji miał uśmiech na twarzy. Dziewczyna o złotym sercu , wrażliwa , mająca cięty język kiedy jest taka potrzeba. Nie pasowali do siebie. Byli jak woda i ogień. Wiedzieli jednak , że przyciągają sie wzajemnie i to właśnie motywowało ich do dalszego działania by być ze sobą , wspierać i nie poddawać się. Ale los chciał dla każdego z nich osobnej drogi. Nikt nie pomyślał , że to co sie wtedy stało dziewczyna zapamięta do końca życia.
- Po co przyszłeś ? - zapytała
- Musimy pogadać.
- Nie mamy o czym - ucieła - zrozum nie możemy być razem. Zaufałam ci , a ty zawiodłeś mnie po raz kolejny..
- Jenny - szepnął błagalnie.
- Nie mogę Justin. Po prostu nie moge - po jej policzku spłynęła pojedyncza łza , którą szybko otarła wierzchem dłoni. Odwróciła sie w kierunku wyjścia i poszła w tamtą strone.
- Kocham Cię ! - krzyknął za nią chłopak i usiadł na ławce obok bezradnie ukrywając swą głowe w dłoniach
Tagi:
13.05.2012 o godz. 16:55
Piosenka
( Musicie posłuchać tego do rozdziału ! )


`Wypowiadając to jedno słowo cały mój świat sie załamał."


a potem nastała już tylko ciemność..Nie wiem ile czasu mineło. Moim zdaniem kilka minut ? , sekund ? Nie mam pojęcia.Wiem tylko że w końcu zaczełam sie wybudzać. Otworzyłam oczy , jednak to nie był mój najlepszy pomysł. Szybko z powrotem je zamknełam.
- Wybudza sie. - usłyszałam gdzieś w oddali , a potem znowu zobaczyłam tylko ciemność i straciłam przytomność.Bo tak to sie chyba teraz nazywa.

* Justin *

Siedze przy niej już chyba 2 dzień i dalej sie nie wybudza. To wszystko prze ze mnie. Znowu xd. Ja to zawsze musze coś zjebać. Tak tak to ja walnełem ją drzwiami. Ale żeby nie było zrobiłem to przez przypadek. Nie chciałem tego. Teraz siedze tuż obok niej trzymając czerwonowłosą za delikatną dłoń. Niby dostała tylko drzwiami , ale lekarze mówią że już by sie obudziła.Wczoraj widziałem jak chciała otworzyć oczy ale jej sie nie udało i znowu straciła przytomność. Co sie tu kurwa dzieje.Przez chwile słyszałem jak ktoś wchodzi , zamyka drzwi , a potem siada obok mnie.
- Justin idź do domu - powiedziała moja rodzicielka. Że co ?
A po co ona tu.
- Nie . Musze zostać przy niej
- Ale Justin.. - nie pozwoliłem jej dokończyć.
- Czy ty tego nie rozumiesz ?! Dostała w głowe drzwiami , a lekarze mówią , że już dawno powinna sie wybudzić. Coś tu jest nie tak. A wszystko przeze mnie - spojrzałem na nią spod załzawionych oczu. Kobieta nic nie mówiąc tylko mnie do siebie przytuliła. Jeszcze chwile ze mną posiedziała a potem wyszła.
Mijały dni , tygodnie , a ona sie nie wybudzała.Co jest do cholery myślałem sobie. Przyszedłem tu po raz kolejny.Siadając tuż obok nie przytomnej dziewczyny patrzyłem to na nią to w sufit. Nie miałem innego zajęcia, ale ważne jest to że byłem przy niej prawie całą dobe. Nie mogłem jej samej zostawić. Co prawda odwiedzała ją rodzina i przyjaciele , a obok jej pokoju mieściło sie pomieszczenie dla lekarzy i pielęgniarek więc nie była sama. Pomimo tego że była nie przytomna, przychodząc tu cieszyłem sie jak dziecko. Bo mogłem być przy niej i czuć ciepło jakie od niej biło. Bałem sie o nią i to bardzo. Czy sie kiedyś wybudzi ? Co jej dolega ? I dlaczego sie nie budzi ? na te pytania niestety nie znam odpowiedzi i to jest właśnie najgorsze. Tak bardzo chciałbym znowu zobaczyć jak sie uśmiecha , jak jej oczy świecą sie z radości. Nagle usłyszałem dźwięk , który przeszył moje ciało.Nie wiedziałem co sie dzieje. Chwile potem wbiegła pielęgniarka i natychmiast wyrzuciła mnie na korytarz. Usiadłem na krześle i patrzyłem otępiale na to jak lekarze zabierają moją małą Victorie na sale operacyjną.Jak to na sale operacyjną ? Szybko podbiegłem do najbliższego lekarza i zadałem mu te pytania. Zbył mnie tylko wzrokiem i poszedł operować. Nie mając nic do roboty usiadłem po raz kolejny tego dnia na krześle i wziąłem do ręki telefon by zadzwonić do rodziny dziewczyny. Odebrali po kilku sygnałach. Powiedziałem im to co sam wiedziałem a on szybko się rozłączyli i wykrzykneli że już jadą. Nie minęło 20 minut a już byli na miejscu i szli w moją strone. Poprawka oni biegli w moją strone i to sprintem.
- Operują ją ? - wydyszała jej matka przy czym prawie sie dusiła z takiego pośpiechu.
- Tak - spojrzałem na nią smutno. - Nie mam pojęcia co sie stało. Przecież wtedy dostała tylko drzwiami. O co w tym wszystkim chodzi ?! - krzyknąłem z bezsilności a potem spojrzałem na osoby z jej rodziny. Wszyscy unikali mojego wzroku. Co sie tu kurwa dzieje ?! Powtórzyłem po kolejny raz w głowie.
- Bo .. - zaczeła jej ciotka
- Tak ?
- Ona jest chora - Alice zalała sie łzami , a stojący obok niej Damon tylko ją objął.
- Na co ? - spytałem przerażony.
- białaczka - szepneła zapłakana. Wypowiadając to jedno słowo cały mój świat sie załamał.Moja Victoria , moja mała księżniczka jest chora. To nie może być prawda, nie wierze w to.
- Jesteście pewni ? - w moich oczach każdy mógłby zobaczyć łzy. Bo jak tu nie płakać kiedy twoja druga połówka jest śmiertelnie chora ? no jak ?
- Powiedzcie że to sen , że zaraz sie obudze , a obok mnie będzie siedziała uśmiechnięta Victoria i śmiała sie jaki ze mnie przystojniak kiedy śpie . - dodałem podnosząc głos.Poczułem szrpnięcie i na swoim ramieniu zobaczyłem dłoń Alice.
- Justin spokoj...
- Chyba cie pojebało ja mam być spokojny kiedy ktoś mi bardzo bliski ma nie długo zniknąć na zawsze z mojego życia ?!
- Jeszcze nie wiadomo ile ma przed sobą życia - gdy to powiedziała spojrzałem na nią spod przymrużonym oczu i usiadłem na ławce przy sali operacyjnej. Już nic mi nie pozostało niż tylko czekać aż skończy sie ta cała szopka. Minęło kilka godzin zanim z pomieszczenia wyszli lekarze w towarzystwie pielęgniarek.
- Co z nią ? - zapytałem przestraszony przy okazji widząc jak nikt z jej rodziny nie pali sie do zapytania tego pytania , a Alice i Damon spoglądali na mnie tak jakbym tym co powiedziałem zdjął z nich wielki ciężar.
- Nie długo powinna sie wybudzić , ale jest bardzo słaba . - odrzekł cicho.
- Moge ją zobaczyć ?
- Oczywiście , tylko nie na długo - powiedział na pożegnanie i odszedł w inną strone by zająć sie swoimi obowiązkami.Bałem sie tam wejść. Jednak w końcu przezwyciężyłem swój lęk i skierowałem sie do jej szpitalnego pokoju. Wchodząc tam usiadłem na krześle obok i zacząłem wpatrywać sie w dziewczyne. Miała zamknięte oczy. I szczerze mówiąc niczym nie przypominała mi Victori. Ona była cała roześmiana , uśmiechnięta , pełna życia i bił od niej taki blask , a ta tutaj była blada jak ściana i wydawała sie bardziej krucha niż była w rzeczywistości. To tak jakbym jej dotknął , a ona by sie rozpadła na małe kawałeczki , których bym potem szukał przez całe wieki.

_______________________________________________________

Siema ! Byłam w szpitalu dlatego tak długo nie dodawałam xd. A teraz mam jedną sprawe..

Chcecie żeby Victoria umarła czy nie ? Bo mam dylemat :D
16.03.2012 o godz. 13:32


`uśmiechnęłam sie na co odpowiedziała tym samym."



Następnego dnia wstałam po 11.Wcale nie tak późno żeby nie było jest sobota.Zabierając ciuchy na przebranie skierowałam sie w strone łazienki. Po wykonaniu wszystkich porannych czynnościach zeszłam do kuchni.
- Cześć wszystkim - zawołałam już na progu.
- Witam - posypały sie przywitania.Siadając przy stole byłam przekonana że ktoś mi sie intensywnie przygląda.Nie myliłam sie gdy tylko podniosłam wzrok tajemniczą osobą okazał sie wujek.
- Victoria chciałem ci tylko pogratulować . - uśmiechnął sie.
- Ale co sie stało ?
- To ty nie wiesz ? - zapytał a ja pokręciłam głową. - Wczoraj dodaliśmy filmiki z twoimi nagraniami na yt a dzisiaj jest już 800 000 wyświetleń. - dopowiedział.
- Żartujesz.
- Nie mówie na serio , a jak mi nie wierzysz to idź sprawdzić - zawołał. Coś tam jeszcze potem mówił ale nie słyszałam bo szybko pobiegłam na góre.Wchodząc do pokoju , wziełam do rąk laptopa i usiadłam na łóżku po czym szybko wyszukałam piosenke którą wczoraj nagraliśmy.
- Uaaaaa - krzyknęłam ze szczęścia. Wujek nie kłamał wyświetleń było tyle ile powiedział , ale co raz więcej przybywało. Nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu.To sms od Justina <3. "Jestem pod drzwiami otworzysz ?" Nie zastanawiając sie dłużej poderwałam sie z łóżka i szybkim krokiem skierowałam sie do drzwi mojego pokoju by potem przejść na dół i otworzyć Bieberowi. Jednak jak sie potem okazało chłopak stał za drzwiami od mojego ppokoju a ja wychodząc walnełam go w głowe.
- Ałaa - wydarł sie.
- Nie ładnie tak podglądywać :D - uśmiechnełam sie słodko.
- Jak ja cie nienawidze.
- Też cie lovciam sqarbeczku ty mój - podeszłam do niego i musnełam te jego malinowe usta. A następnie zeszłam na dół.

* Następnego dnia *

Tsaa. Wczoraj nic szczególnego sie nie wydarzyło.Tyle tylko że poszłam razem z przyjaciółmi na skatepark pojeździć na desce.Chyba nie wspominałam że dzięki Justinowi jeżdże. Bo to on mnie tak naprawde nauczył. No i teraz szpanuję tym :D.
Ubrałam ciuchy i skierowałam sie w strone kuchni po czym wzięłam jabłko i wyszłam na dwór.Po nie całych 20 minutach doszłam do studia w którym miałam nagrać moją pierwszą płyte.Minęło kilka godzin zanim skończyliśmy.Byłam strasznie zmęczona , ale i zadowolona z siebie. Przechodząc przez park,usiadłam pod drzewem gdy podbiegła do mnie mała dziewczynka, która na oko miała z 5 latek.
- Ci moge plosic o autiograf ? - zapytała słodko sepleniąc.
- No pewnie. Jak masz na imie ?
- Lissy
- Dobrze. A więc autograf ze specjalną dedykacją dla Lissy - oddając jej kartke z podpisem , uśmiechnęłam sie na co odpowiedziała tym samym. Nie minęła chwila , a już przy mnie zebrał sie spory tłumek by dostać autograf i zrobić sobie ze mną zdjęcie .Nie powiem że była to dla mnie nowość. W końcu gdy już ostatnia osoba dostała to co chciała , podniosłam sie i otrzepałam tyłek z ziemi po czym udałam sie w kierunku domu. Dochodząc do posiadłości zauważyłam jakiś samochód stojący przy naszej bramie. Dziwne xd. Dalej myśląc intensywnie skąd sie tu wziął i kto do nas przyjechał weszłam do budynku zwanym moim domem i wbiegłam na góre do pokoju.Siadając przy biurku przypomniało mi sie , że nie mam odrobionych lekcji z matmy , gegry i angola. Ojj to mam przejebane u ciotki i mamy jak sie dowiedzą -.- Po jakichś 2h skończyłam. Nie byłam głodna. Nie stop ! Jednak byłam xd. Dowód ? Mocne burczenie w brzuchu. W końcu bez pośpiechu zeszłam po raz kolejny po schodach w dół i poszłam do kuchni. Stojąc w tym pomieszczeniu zdążyłam tylko zobaczyć faceta w jeansach i koszuli w krate a potem nastała już tylko ciemność.. cdn.

__________________________________________________________

No i jest w końcu 13 rozdział xd. + Przepraszam że znowu taki krótki ale napisany w 30 min. Za to obiecuje następny bd dłuuższy :D

Dziękuuuje wam bardzo za aż 10 komentarzy przy poprzednim rozdziale. <3

Rozdział z dedykacją dla mojej Izuu <3
Tagi: Rozdział 13
10.03.2012 o godz. 02:17
` Jednak po zastanowieniu doszłam do wniosku że każdy człowiek może popełniać błędy "


Po chwili poczułam ostre szarpnięcie za ramię.Ten dotyk i zapach perfum zawsze i wszędzie rozpoznam.Powoli odwróciłam sie w strone chłopaka.
- Vici daj mi to wytłumaczyć - krzyknął zdenerwowany
- Tu nie ma czego tłumaczyć.
- Właśnie że jest.Czy choć raz nie możemy być razem szczęśliwi ?
- Nie jesteśmy.. - jednak on nie pozwolił mi dokończyć. Szybko przybliżył sie do mnie i zamknął usta pocałunkiem.Huhu nie miałabym nic przeciwko gdyby mnie tak cały czas uciszał :D.
- Posłuchaj.To co oni ci powiedzieli na mój temat to prawda. - mówiąc to spojrzał mi głęboko w oczy.Czy już wam mówiłam że jak tylko sie na mnie patrzy zatracam sie w jego czekoladowych paczałkach. Jeśli nie to teraz wam mówie. - Ale tylko w części. Szczerze mówiąc zmieniłem sie. Tak wiem trudno w to uwierzyć , ale to wszystko dzięki tobie.Możesz zapytać sie Cait czy kogo tam chcesz.Wcześniej wykorzystywałem dziewczyny. To prawda. Ale teraz jesteś ty! Gdzie sie oglądnę wszędzie bd widział ciebie. W każdej dziewczynie wynajde coś co ma podobnego do cb czy to w wyglądzie czy w charakterze jednak nigdy nie znajde w życiu drugiej takiej dziewczyny o imieniu Victoria , która strasznie lubi mnie wkurzać i ma tak piękne. hipnotyzujące oczy. Przepraszam że ci wcześniej tego nie powiedziałem , ale wiedziałem że gdy sie dowiesz nie bd chciała mnie znać - dopowiedział smutno.
- Chodźmy - uśmiechnęłam sie i wzięłam go za ręke po czym skierowaliśmy sie do samochodu.Po kilku minutach byliśmy już pod domem cioci.Szybko pożegnałam sie z Biebs'em i weszłam do domu.Ściągnełam kurtke i skierowałam sie w strone mojego pokoju. Umościłam sie wygodnie na łóżku i puściłam na fulla jedną z moich ulubionych piosenek. Nie długo mogłam posiedzieć w samotności. Już chwile później drzwi sie otwarły i do pokoju wtoczyła sie moja kochana kuzynka.
- Nie bd pytać co między wami zaszło , ale idź z nią pogadać
- Niby z kim ? - popatrzyłam sie na nią z bananem na ryju.
- Z twoją mamą.Nawet nie wiesz jak ona ...
- Jak co ona ?!
- cierpiała - dokończyła dziewczyna
- Chyba sb żartujesz i nie mówisz tego poważnie. A ile razy ja cierpiałam ?! Pomyślałaś o tym ? Ile ona krzywd w życiu mi wyrządziła. Pewnie nie. - krzyknęłam zirytowana.
- Uspokój sie. Ja ci tylko proponuje żebyś z ną pogadała.Teraz nadarza ci sie okazja to poprawienia stosunków z mamą bo później może być już za późno. Ale ty zrobisz to co uważasz za najlepsze. - odpowiedziała i wyszła. Początkowo uważałam że ta kobieta na to nie zasługuje. Jednak po zastanowieniu doszłam do wniosku że każdy człowiek może popełniać błędy. Małe bądź duże.Po to jest właśnie druga szansa. By naprawić błędy które sie wcześniej popełniło. W końcu po długim namyśle zeszłam do salonu gdzie na kanapie siedziała zgarbiona postać.Wiedziałam że to ona.Powoli zaczełam sie do niej zbliżać. Jeśli wiedziała że ktoś wszedł do salonu to nie pokazała tego po sobie.Siadając obok niej widziałam że ramiona sie jej trzęsły.
- Po co tu przyszłaś ? - zapytała
- Ja.. ja nie wiem.Może chciałam sie z Tb pogodzić ? No bo kiedyś trzeba prawda ? - mówiąc to kobieta złapała mnie z ręke jakby szukała ostatniego ratunku.
- Dziękuje ci - spojrzała na mnie przy czym z jej oka poleciała samotna łza.
- Za co ?
- Za to że chcesz mi dać kolejną szanse na którą nie zasłużyłam. Nie mam nic na usprawiedliwienie tego jak sie zachowywałam przez ostatni rok. Kiedy uciekłaś ... dopiero wtedy uświadomiłam sobie ile ci krzywdy wyrządziłam w chwili w której powinnam cie wspierać.Nie wytrzymywałam psychicznie więc poszłam na terapie. Udało sie. Pomogło mi to w życiu. Ale masz racje nie zasługuje na miano bycia mamą. Przepraszam cie za wszystko. - kolejna łza poleciała jej po poliku a ja szybko ją starłam.
- Przestań. Może nie powinnam reagować tak mocno. To nie twoja wina.
- Nie. To moja i tylko moja wina. Ale nie rozmawiajmy jużo tym.
- Dobrze - uśmiechnełam sie , a ona odwzajemniła to.Po czym przytuliłyśmy sie do siebie. Tego wieczoru kiedy kładłam sie spać myślałam o tym że to dzięki Alice znowu jestem w zgodzie z mamą.Stwierdziłam że jutro jej za to podziękuje bo dzisiaj jestem na to za bardzo zmęczona.

__________________________________________________________

thatbeeasy - dziękuje za piosenke i twoje opowiadanie ♥.

+ mam do was prośbe wchodźcie na bloga mojej przyjaciółki -> onedirectionstory1.blogspot.com. Dziękuje <3
26.02.2012 o godz. 18:11
Hi Justin I'm Susan and I'm Polish Belieber. you are my idol. Thank you for being you and for what you do. Because singing and doing what you love us happy. In order to fulfill your dreams you showed us that you can not give up. And every dream can be fulfilled only need to believe in yourself. One of my dreams is to meet you, see you live, or even a hug to your arms where I feel safe. Belieber and I'll always have. Despite the fact that you're a big star you're trying to be the same as you were a normal guy before his career. Thank you for that. I wish you had a concert in Poland. I love you so much. --- > hahah to do filmiku dla Emilki .
Tagi: Dla Emilki
26.02.2012 o godz. 11:10
` Uwielbiam go wkurzać robi sie wtedy taki czerwony na policzkach. "


Nie zważając na nikogo i na nic pobiegłam w strone kuchni gdzie zobaczyłam... moją matke ;o Co ona tu kurwa robi ? Stanełam w drzwiach tak żeby usłyszeć co gadają.
- Boże ależ ty mnie wystraszyłaś kobieto - powiedziała ciocia walcząc z wyrównaniem oddechu.Nie czekając na odpowiedź kobiety która była moją matką weszłam do pomieszczenia gdzie siedziały.
- Co ona tu robi ?! - zapytałam sie ciotki przy nawet nie spojrzałam na moją rodzicielke.
- Jak możesz mówić tak jakby mnie wgl nie było w tym pokoju ? - podniosła głos nowo przybyła.
- Bo nie ma cb. A przynajmniej w moim życiu nie pełnisz żadnej roli. - odpowiedziałam także podnosząc głos. Kątem oka widziałam że ciocia wycofuje sie do salonu by nie brać udziału w nasze kłótni.
- Jak śmiesz sie tak do mnie odzywać gówniaro.Widze że nadal zachowujesz sie jak dziecko. - prychneła
- Że co prosze ?! Uważasz że to ja zachowuje sie jak dziecko ?! Chyba cie pojebało.To ty nie raczyłaś sie do mnie odezwać od śmierci taty i Lusi.Od tamtego czasu robiłaś wszystko bym czuła sie winna. Bo to ty zmusiłaś mnie to wybrania tego jebanego koloru.Myślisz że niby nie czuje sie winna ? Mylisz sie.Cały czas myśle o tym że gdyby nie ten kolor oni byliby tu z nami a ty zachowywałabyś sie jak normalna matka. - wybuchnęłam , a z moich oczu leciały łzy bezsilności. świetnie to miał być najlepszy dzień mojego życia a ona musiała jak zwykle wszystko zepsuć.
- Ja.. - chciała coś odpowiedzieć ale ja nie pozwoliłam jej skończyć.
- Nie przerywaj mi. Bo jeszcze nie skończyłam. Słyszysz.Zamiast mi mówić że to nie moja wina jak zrobiłaby to normalna kochająca matka ty cały czas utwierdzałaś że ot przeze mnie rozbił sie ten głupi samolot.Z domu uciekłam przeszło 3 miesiące temu a ty dopiero teraz sobie o mnie przypominasz ? Ah no tak moge sie założyć że to przez pracę. Oczywiście,a jak żeby inaczej. Od ich śmierci praca była na 1 miejscu czyli zawsze najważniejsza dla ciebie.Wychodziłaś rankiem a wracałaś po 23 do domu. I nic tylko praca.Pamiętasz jak kiedyś przychodziłaś do mnie do pokoju i pytałaś " jak w szkole ? " . To teraz ci powiem że wiele bym wtedy dalą za takie głupie ale cholernie dla mnie ważne pytanie. Bo to by oznaczało że chociaż troche sie mną interesujesz.Ale ty tego nie robiłaś czyli jednym słowem miałaś mnie w dupie.To teraz ja mam cie w dupie.Dopowiem teraz dwa ostatnie słowa.Nienawidzę cie rozumiesz ?! I nie chce cie znać - wrzasnęłam na koniec swojej wypowiedzi.Była dość długa , ale przynajmniej powiedziałam jej wszystko to co przez ten rok chowałam w sobie. Nie wiele myśląc wybiegłam z domu.Łzy wściekłości spływały mi po polikach.Szybko je otarłam. Przecież nie będe przez nią płakać bo nie zasługuje na to.Włożyłam słuchawki w uszy i włączyłam tą piosenke.Gdyby ktoś sie mnie teraz spytał gdzie ide odrzekłabym że przed siebie.Nie mam określonego celu.Chce tylko znaleźć sie jak najdalej od tej kobiety , która jeszcze miała czelność przyjeżdżać tu.Kiedy ja już wszystko sobie pookładałam w życiu ona musiała sie nagle zjawić i wszystko spieprzyć.Kurwaa. Dlaczego to wszystko spotyka tylko i wyłącznie mnie? Esh. Po 2 godzinach doszłam do jakiegoś parku gdzie usiadłam na pobliskiej ławeczce. I tak słuchając piosenek , które co i rusz zmieniały sie na iphonie siedziałam i rozmyślałam.Nie wiem ile tam tak siedziałam bo musze przyznać, że całkiem miło było tak posiedzieć w ciszy i samotności.Więc kiedy w końcu spojrzałam na telefon zobaczyłam 13 nieodebranych połączeń od Alice i 10 od Justin'a. Oł właśnie teraz dzwoni po raz 11.Po jakiejś chwili wsłuchiwania sie w dzwonek telefonu odebrałam.
- Dziewczyno no nareszcie odebrałaś.Dzwonie już chyba po raz 50. - usłyszałam głos Justin.
- Nie prawda bo po raz 11 - sprostowałam z uśmiechem, który był pierwszy od kłótni z matką.Uwielbiam go wkurzać robi sie wtedy taki czerwony na policzkach.Wygląda to wtedy jakby sie rumienił ale tego nie robi.
- Victoria nie żartuj sb ze mnie. - wrzasnął wściekły. - gdzie jesteś ? - dopowiedział
- w lesie.
- Kuva powiedziałem że masz ze mnie nie żartować ?!
- Ale nie żartuje jestem w lesie aczkolwiek może to być park. On jest obok takiej fontanny.
- Nie ruszaj sie stamtąd. Już jedziemy. - wykrzyknął ze zaniepokojony i rozłączył sie. Nie mam pojęcia o co chodziło że taki strach w głosie.No nic musiałam na nich poczekać.Znowu usiadłam na ławce tym razem ze znużeniem.Chwile potem zaczęły sie do mnie zbliżać jakieś cienie.Wiedziałam że to nie oni bo przecież Justin był w domu.Może to ich bał sie chłopak ale ja szczerze mówiąc nie czułam strachu.Nim sie spostrzegłam,a jakaś wielka sylwetka wzięła mnie pod ramie i podniosła na nogi.
- Hej mała - zaczął jeden z 5 tajemniczych osobników.
- No cześć.
- Co tu robisz o tak późnej porze ? - zapytał ten co mnie podniósł.
- Siedze.
- Ślepy nie jestem . A chcesz w ryj za pyskowanie ? - wkurwił sie chłopak z loczkami.
- Przepraszam bardzo ale kiedy ja do cb pyskowałam? Powiedziałam prawde. A jak masz mi cały czas tak grozić za każdą odpowiedź to wgl nie bd sie odzywać. - odparłam zirytowana. - Jeśli jednak chcesz mnie pobić to prosze bardzo nie krępujcie sie - dodałam po czym spojrzałam na niego.
- Nie boisz sie nas ? - zapytał w niemałym zdziwieniu.
- A powinnam ?
- No wydaje mi sie że tak skoro jesteśmy postrachem okolicy.No nic Louis puść ją. - rzekł loczkowaty i sie uśmiechnął.
- Harry jestem. Ten co cb trzymał to Louis ,a za nim stoją Zayn , Liam i Niall - przedstawił siebie i pozostałych.
- Victoria , miło mi. - odrzekłam i uśmiechnęłam sie na co 5 moich towarzyszy zrobiła to samo. Już po 30 minutach siedzieliśmy i rozmawialiśmy na różne tematy. Po bliższym poznaniu nie wydają sie tacy straszni na jakich wyglądają w ciemności.Są mili i sympatyczni , a do tego zabawni i lubiący sie wygłupiać.Nagle usłyszałam głos chłopaka , który skradł mi serce.
- Vici . Tu jesteś - podszedł do mnie i uśmiechnął sie, ale gdy sie odwrócił od razu spoważniał.
- Czego chcesz od naszej przyjaciółki ? - spytał Louis patrząc na niego złowrogo.
- Przyjaciółki ?! Pojebało was chyba.
- Widze że masz jakiś problem kochasiu. Co kolejną dupe wyrwałeś na melanż żeby sie tylko zabawić ? - usłyszałam donośny głos Zayn'a.
- Justin o czym on mówi ? - zapytałam sie patrząc chłopakowi głęboko w oczy.
- Kochanie nie słuchaj ich. A teraz chodźmy do samochodu bo zimno.
- My ci powiemy - rzekł Harry przy czym uśmiechnął sie tajemniczo.
- Twój kochaś wyrywa laske na wieczór mówiąc jej że ją kocha , że bez niej nie może żyć. A ona wierząc w to idzie z nim do łóżka po czym on ją rzuca i wyjeżdża z miasta.My go znamy bardzo dobrze już nam sie napatoczył pod nogi kilka razy.Menel jeden. Ale nie martw sie my sie obronimy.
- To prawda ? - spojrzałam pytająco na Justina.
- Vici ja..
- Pytam sie czy to prawda ?! - potrząsnęłam nim .
- Tak , ale.. - odpowiedział nie patrząc mi w oczy.Nie mg w to uwierzyć kolejny raz zawiodłam sie na nim. Zajebiście najpierw mi miłość wyznaje , a potem dowiaduje sie że on mówie to każdej przy czym robi to po to by poszła z nim do łóżka.
- Nienawidze cie. - powiedziałam mu to prosto w twarz. Widziałam, że oczy ma zaszklone ale już nie nabiorę sie na to.O nie.Nie mogąc sie powstrzymać szczeliłam mu z liścia i z płaczem pobiegłam przed siebie. Słyszałam za sobą kroki. Wiedziałam że ktoś za mną biegnie jednak nie obchodziło mnie to.

___________________________________________________________

Wiem że znowu sie pokłócili ale trudno :D
Tagi: Rozdział 11
24.02.2012 o godz. 13:26
` To Ty sprawiasz że na mojej twarzy gości uśmiech. "


Przechodząc korytarzem usłyszałem.... rozmowe Victorii z przyjaciółmi .Poznałem ją po głosie.Co ona tam mówiła ? Specjalnie przystanąłem z boku by mnie nie zauważyli.

Rozmowa:

- Boże ja nie wytrzymam w tej szkole.Tym bardziej że jeszcze musze z nim siedzieć w jednej ławce - powiedziała rudowłosa.
- Vica nie martw sie . Jakoś to przeżyjesz.
- Nie , Alice ty nie rozumiesz.Ja go dalej kocham.Czy ty sobie myślisz że to można sie od tak odkochać w miłości swojego życia ?! - krzyknęła dziewczyna ,a po jej policzku poleciała łza.
- Nie ja wcale tak nie myśle , ale wszyscy uważaliśmy, że uporałaś sie z tym od tamtego zdarzenia. - odpowiedziała spokojnie brunetka.
- To źle wywnioskowaliście. Myśle o nim codziennie.O tych jego pięknych brązowych tęczówkach i malinowych ustach.Kocham go - odrzekła Victoria.
( koniec rozmowy )
A ja już wtedy wiedziałam , że to ona jest moją jedyną miłością , która ode mnie uciekła 2 miesiące temu.

* Victoria *


Eh wkurwiła mnie ta rozmowa.Nic nie wiedzą.Nie chciałam kontynuować tej rozmowy. Za bardzo mnie dołowała.W końcu nie zastanawiając sie co robie wybiegłam z miejsca w którym gadaliśmy. Jednak coś pociągnęło mnie do tyłu że prawie wpadałam na ściane. Kurva co jest.
- Łooj przepraszam . Nie chciałem - rzekł ze skruchą w głosie Bieber. No tak mogłam sie go tutaj spodziewać.Ale chwila skąd on sie tu wziął ? ! No nie gadajcie że słyszał o czym mówiliśmy. O booże -.-
- taa jasne. Czego chcesz ?
- pogadać
- nie mamy o czym - odpowiedziałam oschle
- właśnie , że mamy. - krzyknął Justin.
- Zmieniłaś sie od naszego ostatniego spotkania. - dopowiedział już spokojniej.Patrząc tak na niego przypominałam sobie te wszystkie chwile spędzone z nim.Wszystko by sie dobrze skończyło gdyby tego wtedy nie spieprzył.Łza spłyneła mi po poliku. Po chwili chłopak podszedł i przytulił mnie do siebie, a ja wtuliłam sie w niego i jeszcze głośniej załkałam. W tym momencie tylko tego potrzebowałam. Tak bardzo mi go brakowało.Szczerze mówiąc tylko go zobaczyłam serce mi sie wyrywało do niego. Brunet jakby czytając mi w myślach objął mnie jeszcze mocniej.
- Przepraszam.Naprawdę przepraszam.Nie chciałem żeby to tak wyszło.Powinienem powiedzieć od razu im i tobie całą prawde , ale bałem sie o moją karierę. Byłem dupkiem , jestem dupkiem i zawsze będe dupkiem. Wszystko zepsułem przez co nigdy sobie tego nie wybacze.Przepraszam. Tak naprawde Kocham Cie.Kiedy wyjechałaś... umierałem z tęsknoty - powiedział Justin na jednym wdechu. Ja tylko spojrzałam na niego z pod przy długiej grzywki. Miał zaszklone oczy.
- Kocham Cie . - powtórzył , a ja nic nie mówiąc pogłaskałam go po policzku i zbliżyłam sie do niego tak że dotykaliśmy sie każdą częścią ciała. Brunet objął mnie w pasie i dotknął tymi swoimi malinowymi ustami mojej dolnej wargi jakby sie bał że go odrzuce .Po czym przekonany już , że go nie odepchnę pocałował mnie delikatnie , a zarazem zachłannie jakby chciał rmi przekazać wszystkie uczucia , które do mnie żywi,a któych nie da sie okazać słowami. Teraz byłam już pewna , że mówi prawde. Widziałam to w jego czekoladowych oczach. Wydawało sie jakby iskierki szczęścia sie w nich pojawiły.Uwielbiam to.Po chwili oderwaliśmy sie od siebie.
- Kocham Cie - kolejny raz powtórzył chłopak.
- Ja Ciebie też - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Uwielbiam jak sie uśmiechasz. Tworzą ci sie wtedy takie słodkie dołeczki.
- To Ty sprawiasz że na mojej twarzy gości uśmiech. Kiedy jesteś przy mnie czuje sie jakbym była najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Przy Tobie czuje sie bezpieczniej bo ty dajesz mi nadzieje na lepsze jutro. - odpowiedziałam ze łzami w oczach.
- Mała nie płacz. Naprawde przepraszam - przytulił mnie po raz kolejny Biebs
- To łzy szczęścia idioto. - zaśmiałam sie. Po czym wziełam chłopaka za rekę i skierowaliśmy sie do jego auta.Najpierw otworzył mi drzwi i pomógł wsiąść < huhu jaki dżentelmen :D > , a potem sam wsiadł do auta i włączył radio gdzie leciała ta piosenka.Straaasznie ją lubie. Usadowiłam sie wygodnie na fotelu ,a następnie wzięłam do ręki iphona. Miałam jedną wiadomość od Alice - " Gdzie ty do cholery jesteś ?! " . No tak przecież zerwaliśmy się z lekcji i nic jej nie powiedziałam. Kuurde. Szybko zastanowiłam sie co jej odpowiedzieć. No bo przecież nie napisze jej że całowałam sie z Jus'em . Choociaż może o tym malinowych ustach jej napisać. Niee ! No co ty Victoria pojebało cie ?! Zbeształam sie sama i szybko odpisałam że pogadamy w domu.
- Kochanie na jakiej ulicy mieszkasz ? - z rozmyślań wyrwał mnie cudowny głos Justina.
- Słucham ?
- Pytałem sie gdzie mieszkasz. -
- Ah tak. Na fabularskiej.
-Oł to koło mnie . Bo wiesz przeprowadziłem sie .
- Naprawde .
- Tak. A poza to o czym tak myślałaś ? Widziałem jak sie tak słoodźko uśmiechnęłaś i miałaś taki rozmarzony wzrok. - spytał Bieberek a ja czułam że rumieńce podkradają mi sie na poliki.
- Yh . O niczym - odrzekłam szybko na co chłopak uważniej mi sie przyjrzał i zaśmiał sie . Po kilku minutach byliśmy już przed moim domem. Już chciałam wysiąść z auta , ale powstrzymał mnie wzrok Justina.
- taak ? - zapytałam.
- A gdzie nagroda ?
- Ale że za co ? - spojrzałam na niego z bananem na ryjcu.
- No za podwózkę dziewczynko. - powiedział i nadstawił polika.
- Co chcesz ? - zapytałam udając że nie wiem o co mu chodzi.
- Pff . Dawaj tego buziaka naatychmiast. - wydarł sie wkurzony Bieber.
- No okey okey . Tylko następnym razem weź coś na uspokojenie albo zmień dilera - powiedziałam , dałam mu całusa w polik i szybko wybiegłam z samochodu. By od niego nie oberwać za wypowiedziane wcześniej zdanie.
- Phi. Nie pozwalaj sb na za dużo. Jeszcze sie policzymy. - wrzasnął na pożegnanie i odjechał z niedowierzaniem kręcąc głową. Patrząc jak znika za drzewami nie mogłam powstrzymać sie od śmiechu. W wyśmienitym humorze wpadłam do domu i usiadłam na schodach wpatrzona maślanym oczkami w sufit. 2 godziny później w takiej samej pozycji zastała mnie ciocia , która wróciła z zakupów idąc po nie prosto z pracy.
- A co ty tu robisz ? Nie powinnaś być teraz w szkole ?- zapytała surowo.
- Noo powinnam - odpowiedziałam z ociąganiem. - Ale mam coś na swoje usprawiedliwienie. - uśmiechnęłam sie triumfalnie.
- No słucham cie. Mam nadzieje że wytłumaczenie mnie zadowoli.
- A więc... pogodziłam sie z Juuustinem - krzyknęłam uszczęśliwiona.
- I to ma być to usprawiedliwienie ?
- Taak .
- No niech ci będzie. Ale nie jestem zła tylko dlatego , że wcześniej strasznie cierpiałaś.
- Wybacz ciociu to już sie więcej nie powtórzy. - przeprosiłam ze skruchą.
- No mam taką nadzieje . A teraz marsz do kuchni . Pomożesz mi zrobić obiad. - rozkazała ciocia wchodząc do kuchni.
- Dobrze . tylko pójde umyć ręce - mówiąc to szłam już w strone łazienki . Jednak w połowie drogi usłyszałam krzyk mojej cioci. Nie zważając na nikogo i na nic pobiegłam w strone kuchni gdzie zobaczyłam... cdn.

_______________________________________________

Taak wiem duużo tu dzisiaj dialogów : D
Tagi: Rozdział 10
22.02.2012 o godz. 22:51
" Mój wzrok padł na ślicznotke siedzącą w przedostatniej ławce w rogu "


Następnego dnia wstałam po 10. Wzięłam ciuszki i weszłam do łazienki. Po odświeżającym prysznicu zeszłam do kuchni i wzięłam sb jabłko.Założyłam buty do biegania i skierowałam sie do parku.Gdy już tam sie znalazłam zaczełam biec truchtem wokół drzew słuchając tej piosenki. Po skończonych czynnościach wróciłam do domu , usiadłam na łóżku i położyłam na kolanach laptopa.Weszłam na strony plotkarskie i kliknełam na najświeższą plotke.Była o Justin'ie Bieber'ze.Gdybym powiedziała że już mnie nie interesuje skłamałabym.Szczerze mówiąc myśle o nic codziennie , przy każdej czynności wykonywanej przeze mnie. Każda sekunda jest przeznaczona dla niego.Po prostu nie moge o nim zapomnieć. O tym jego spojrzeniu z pod krótkiej grzywki , czekoladowych oczach , malinowych ustach i o nim całym.No nieważne.W końcu po dłuugim namyśle zaczełam czytać to co tam ci dziennikarze o nim napisali. Już po pierwszym zdaniu nie mogłam uwierzyć w to co widze.Nie wiem czy wspominałam że chodze od 2 miesięcy do szkoły w Paryżu i jestem w klasie razem z Alice, a teraz także z Damonem który sie przeniósł z równoległej klasy.A więc co do tej szkoły.W artykule o Justinie który przeczytałam pisało że szanowny pan Bieber ma zamiar iść do szkoły i to w Paryżu.Czy wy to słyszycie ? Bieber ma iść do szkoły?! Ich już chyba pojebało na maksa.Aj ale to jeszcze nie koniec tych hujowych i zadziwiających wiadomości.Z tego tekstu wynika że słynny pan gwiazda ma zamiar iść do szkoły do której ja uczęszczam -.-. Przecież to jest nie możliwe. To chyba jest jakiś żart. I to jeszcze ma zacząć chodzić w tym roku. Kurwa. No dobra spokojnie przecież już sie z tym wszystkim uporałaś.Nie prawda. Eh czy to w nim musze być zakochana na zabój?! No nie ważne.W końcu wkurwiona wyłączyłam laptopa i zadzwoniłam po Damon'a. Może i znamy sie tylko 1 dzień ale już traktuje go jak najlepszego przyjaciela. W końcu po kilku sygnałach odebrał i oświadczył że zaraz przyjdzie. 15 min później był już pod moimi drzwiami i zaczęliśmy iść w strone parku.

* Justin *


No to minęły 2 miesiące od wydarzenia które wszystko zmieniło w moim życiu. Z Chrisem , Chaz'em i Caitlin nie gadam i nie przyjaźnie sie z nimi od tamtego czasu kiedy poznałem cudowną dziewczyne i w tym samym czasie straciłem. Tak strasznie za nią tęsknie. Za jej śmiechem , którym wybuchała śmiejąc sie ze mnie.Za tym jak sie goniliśmy gdy mi coś wyrywała.Wydaje mi sie jakby to było wczoraj. Dobra koniec Bieber przestań o niej myśleć , teraz jej nie ma więc przestań ! Gdy do mojego pokoju wszedł Scooter byłem myślami przy Vici.
- Stary co z tobą ? - spytał sie mój menadżer.
- Nic. Nieważne. Co chcesz ?
- Idziesz do szkoły - odpowiedział z chytrym uśmieszkiem.
- Że co kurwa ? Chyba cb pojebało - krzyknąłem wściekły.
- Nie pyskuj. Idziesz i koniec.
- Ciekawe gdzie ?!
- W Paryżu jest prywatne liceum muzyczne. Więc spokojnie bd mógł śpiewać kiedy chcesz , a także tańczyć - odrzekł Scooter.Omg -.- to niemożliwe. Że niby ja mam iść do szkoły?! Pojebało go i koniec , nie ma innego wyjaśnienia.
- Do szkoły zaczniesz chodzić od następnego semestru więc sie przygotuj. - dopowiedział i chciał wyjść, ale ja zatrzymałem go pytaniem.
- A co z fankami ? Nie zabiją mnie ? - zapytałem z sarkazmem.
- Nie martw sie o to. Tam już wszyscy są na cb przygotowani.Dobra ja ide narka - pożegnał sie i wyszedł.
Usiadłem rozzłoszczony na łóżku.Jezuu dlaczego to wszystko musi sie tylko mnie przytrafiać?! Kurwaa. Jeszcze sobie tak pokrzyczałem i poprzeklinałem przez kilka minut , a potem zszedłem na dół , wziąłem kurtke i poszłem odetchnąć świeżym powietrzem.

* Victoria *


Miesiąc później : (sorki , że tak szybko. haha.)

Od przeczytanie artykułu o tym że Bieber ma chodzić do mojej szkoły minął miesiąc.Nie moge w uwierzyć , że tak szybko.No tak chyba nie wyjaśniłam że dziś jest jest dzień kiedy Justin zacznie chodzić do mojej szkoły. Mam nadzieje że nie do mojej klasy.Aj nie wiem czy wam mówiłam ale zmieniłam fryzure.Pamiętam jak robiłam to zdjęcie.Byłyśmy wtedy na imprezie u koleżanki.Było zajebiście. No ale nie nie o tym chce teraz mówić.Jak zwykle po 9 razem z Alice i Damon'em wyszłam z domu i udaliśmy sie do szkoły.Do liceum mamy blisko bo doszliśmy już po 10 minutach wygłupiania sie. Ale to nie nowość.Siadając w klasie obok kuzynki cały czas myślałam do jakiej klasy bd chodził pan "gwiazda". Słyszycie ten sarkazm co nie ? Po chwili żeby nie myśleć o nim zaczęłam rozmawiać z Alice. Jednak długo nie pogadałyśmy , bo przerwał nam dzwonek oznaczający koniec przerwy.Po chwili do klasy weszła wychowawczyni rozmawiając z jakimś chłopakiem.Kiedy sie obrócił. Nie to nie może bym prawda. Cholera , wrzasnęłam w duchu. Zgadnijcie kto stał w tamtym momencie obok naszej wychowawczyni.Oczywiście "wielki" Justin Bieber , a jakże by inaczej.
- Dzień Dobry ! Kochani , chciałabym wam przedstawić nowego ucznia , czyli Justina Bieber'a . - powiedziała nauczycielka na przywitanie. Po czym skierowała wzrok na mnie. W tym samym czasie Justin lustrował ludzi z mojej klasy.
- Justin usiądź obok Vici , a ty Alice przesiądź sie ławke dalej. - dopowiedziała. No kuuurwa mać , co to ma być , czy to są jakieś żarty ?! Takie i jeszcze inne myśli zaprzątały mi głowe. Bieber usiadł obok mnie i obrócił twarz w moją strone.
- Siemka - uśmiechnął się z zalotnym uśmieszkiem.
- Hej - usłyszałam swój głos. Że co ?! Przecież miałam sie do niego nie odzywać. No zajebiście.

* Justin *


Gdy moja nowa wychowawczyni wprowadziła mnie do klasy rozejrzałem sie dyskretnie. Mój wzrok padł na ślicznotke siedzącą w przedostatniej ławce w rogu. Miała czerwone włosy. Są takie charakterystyczne widać , że wcześniej była blondynką tylko sie farbneła. A te jej oczy. Omb -.- Są podobne do tych pięknych oczu Victorii. Nie chwila. Po dokładnym przyjrzeniu sie doszedłem do wniosku , że są takie same.A myślałem że tylko Vici ma takie. No ale trudno. Siedziała w ławce razem z brunetką o zielonych , kocich oczach.Cały czas rozmawiały i chichotały , ale kiedy wszedłem do sali wyraźnie było widać , że zamilkły.Chwile potem nauczycielka przedstawiła mnie klasie i powiedziała z kim mam usiąść. Wybór padł na tą rudowłosą. Czekajcie jak ona sie nazywała ? Ah tak , Vici. Dziwne kolejna Victoria w moim życiu. Bez jaj. No ale cóż jakoś przeżyje. Kiedy wychowawczyni kazała mi usiąść obok niej było widać , że nie jest z tego zadowolona. Ma pecha xd. Po chwili namysłu skierowałem sie w jej strone i usiadłem na krześle obok.Po czym odwróciłem głowe i uśmiechnąłem sie do niej zalotnie. Znaczy tak mi sie przynajmniej wydawało. Jak ćwiczyłem przed lustrem to jako tako wychodziło.Nim sie spostrzegłem a zadzwonił dzwonek na przerwe.W tym samym momencie rudowłosa poderwała sie z krzesła i wybiegła z klasy , a za nią brunetka i jakiś blondyn. Nie wiedziałem o co chodzi. Odpowiedzi nie dostałem także od nauczycielki , gdyż patrzyła za nimi w nie małym zdziwieniu.
- Strasznie cb przepraszam za nią. Nigdy sie tak nie zachowywała, chociaż jest w tej szkole dopiero od tego roku znakomicie ją poznałam. Nie mam pojęcia co sie dziś stało , wczoraj zachowywała sie normalnie. - powiedziała zmieszana patrząc na mnie tymi swoimi wielkimi oczami.
- Nic sie nie stało - odpowiedziałem.
- Justin , nie bierz tego do siebie. - dopowiedziała na koniec i wyszła z klasy. Nie miałem innego wyjścia niż tylko udać sie do następnej klasy na kolejną lekcje.Chwila co ja teraz powinienem mieć ? Ah tak muzyka dla zaawansowanych. Czyli inaczej mówiąc muzyka dla tych najlepszych. Przechodząc korytarzem usłyszałem....

___________________________________________________________

Mam nadzieje , że sie podoba. Jest dłuższy ?

Z dedykiem dla :

Kasi <3
Klaudi <3
Tagi: Rozdział 9
20.02.2012 o godz. 18:53
"Najbardziej się boję stanąć twarzą w twarz z tym, czego najbardziej się boję."


zobaczyłam w drzwiach przystojniaka ,a gdy sie odwrócił... zauważyłam że miał piękne niebieskie oczy i blond włosy. Chyba mnie nie widział bo szedł ze spuszczoną głową nie zważając na nic przy czym przechodząc obok prawie mnie przewrócił.
- Ekhem .. - odkaszlałam by zwrócić jego uwage.
- Słucham ? - spytał z głupkowatym wyrazem twarzy .
- Może byś tak uważał ?!Prawie mnie wywróciłeś .
- Ojej przepraszam.Nie chciałem.Wybacz - rzekł ze skruchą.
- No dobra spooko .
- A tak wgl to jestem Damon - przedstawił sie niebieskooki.
- Victoria. Miło mi cb poznać - odpowiedziałam.
- Wzajemnie. Ale jednak musze ci wynagrodzić za prawdopodobne staranowanie - powiedział ze słodkim uśmieszkiem a mnie zatkało.
- Zależy jak chcesz mi to wynagrodzić.
- Hm.. kolacja + spacer ?
- Kuszące .
- To co zgadzasz sie ?
- Ale pod jednym warunkiem .
- Jakim ?
- Ja wybieram restauracje.
- Ok . Przyjde po cb o 20.
- Punktualnie ?
- Ależ oczywiście - odpowiedział z bananem na ryju .
- No to pa.
- Pa księżniczko - pożegnał sie ze mną a ja patrzyłam na niego jak na idiote. Po chwili zaśmiał sie i pomachał na do widzenia. Patrzyłam jeszcze jak odchodzi i wbiegłam szczęśliwa do domu. Zdjęłam buty po czym powędrowałam do swojego pokoju. Nie mineło 10 min a do pokoju weszła Alice.
- Co sie tak uśmiechasz ? - spytała podejrzliwie
- A bo lubie - odpowiedziałam z uśmiechem
- Ej. Gadaj mi tu zaraz co sie stało.
- Oj no db spokojnie. - rzekłam i zaczęłam jej opowiadać o moim spotkaniu z blondynem
- Jak on ma na imie ? -zapytała
- Damon.
- OMB . Dziewczyno zajebistego chłopaka sb znalazłaś.
- No wiem . Chwila ty go znasz ?
- Taak . To jest mój najlepszy przyjaciel Nie licząc cb oczywiście . - zaśmiała sie .
- Aah. To mam prośbe. Powiedz i jak mam sie ubrać ?
- Ale że gdzie ?
- No na to wyjście z Damon'em - krzyknełam ze śmiechem
- Aww cii wcale nie zapomniałam. - zaśmiała sie i chwile później pomagała mi wybrać strój.Gdy tylko skończyłam sie szykować zadzwonił dzwonek więc pobiegłam otworzyć.
- Pięknie wyglądasz - rzekł na przywitanie
- A dziękuje. TY też niczego sb .
- Łaał punktualnie. To ci sie dzisiaj udało. - dopowiedziałam z uznaniem.
- No widzisz coś mi sie w końcu udało nie tak jak wtedy co nie dałaś sie staranować .
- Haha . Bardzo śmieszne.
- No wiem - odpowiedział Damon i wyszczerzył swoje białe ząbki po czym złapał mnie za ręke i zaprowadził do samochodu. Stop . Złapał za ręke ? ; o . No dobra nic nie mówie -.- . W końcu dojechaliśmy do restauracji.Chłopak otworzył mi drzwi < jaki dżentelmen > i weszliśmy do budynku.Zamówiliśmy jedzenie i zaczeliśmy gadać. Szczerze mówiąc mamy duużo wspólnego. Nim sie spostrzegłam a wyszliśmy na zewnątrz i szliśmy w blasku księżyca za .. rekę ?. < lol > .( No już ok wracam do opowiadania ; D .) Po 1h spacerowania zdecydowaliśmy sie na powrót do domu.I gdy tak staliśmy pod drzwiami a ja patrzyłam sie w te jego piękne oczka ( mówiłam że można sie w nich zanurzyć jak w oceanie ? ) pochylił sie żeby pocałować mnie w usta , ale szybko go odepchnęłam.Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Przepraszam cie. Ale nie jestem jeszcze gotowa - powiedziałam szybko , nie patrząc na niego.
- Aha. No to pa - pożegnał sie i jakby nic sie nie stało przytulił mnie przy czym pocałował delikatnie mój policzek.
- Pa - opowiedziałam i weszłam do domu.Oparłam sie o ściane i myślałam jaka jestem pojebana.Kolejną sprawe spieprzyłam.Czy ten Bieber cały czas musi mieszać w moim życiu ?!Myśląc o nim przypomniałam sb tamto wydarzenie.Samotna łza spłyneła mi po poliku.Przecież miałam o nim zapomnieć.Zbeształam sie i szybko ją otarłam by nikt nie zobaczył że płakałam. Ale chyba nie było nikogo w domu bo taka cisza.Dziwne.Wstałam i udałam sie do salonu gdzie zazwyczaj wszyscy siedzimy o tej porze.Nikogo tam nie znalazłam oprócz ciemności.No cóż pewnie gdzieś wyszli pomyślałam i weszłam na góre do swojego pokoju.Usiadłam na łóżku , wyciągnęłam laptopa i zalogowałam sie na Twitterze.Po chwili zobaczyłam że Damon mnie follow'noł więc zrobiłam to samo, a potem dodałam twitta - `Kolacja i spacer przy świetle księżyca z @damonblack <3.Posiedziałam jeszcze chwile na kilku stronach i wyłączyłam laptopa.Wziełam pidżamę i poszłam do łazienki.Po kąpieli położyłam sie do łóżka i włączyłam mp4 by szybciej zasnąć. Chwile potem Morfeusz zabrał mnie do swojej krainy.
__________________________________________________________
Wieem beznadziejny.Chyba najgorszy z tych co do tej pory napisałam , ale duupa -.- + przepraszam że znowu taki krótki ale tak na szybko pisany.

Nowe postacie :

Alice Johnson - Brunetka o zielonych oczach. Uwielbia tańczyć i wygłupiać sie.Jest szalona , zawsze uśmiechnięta i pełna życia. Jest kuzynką Victorii i jej najlepszą przyjaciółką . ( oprócz Caitlin. )

Damon Black - blondyn o błękitnych oczach.Lubi grać na gitarze i jeździć na desce. Najlepszy przyjaciel Alicie.Podkochuje sie w Victorii , ale nie ma złych zamiarów.Jest zabawny , opiekuńczy i sympatyczny.
15.02.2012 o godz. 18:18
" Czasem jesteś w tak zwanym kryzysie ,
a czasem na szczycie. "


Czytając ten list miałam mieszane uczucia. Z jednej strony byłam wściekła na Biebera za to że wyjechała a z drugiej rozumiałam Victorie. Wiem że dużo przeszła.Jednak przezwyciężyła wściekłość. Odłożyłam kartke i popatrzyłam sie na chłopaka.Siedział na jej łóżku , miał schyloną głowe i ramiona mu sie trzęsły.Czyżby płakał ? Nie to nie możliwe. On nigdy nie uronił żadnej łzy a tym bardziej z powodu dziewczyny. To było dziwne i nie wiedziałam jak sie w tej sytuacji zachować. W końcu po namyśle usiadłam obok niego.
- Płaczesz ? - zapytałam
- Tak . Nie widać ? - odpowiedział zirytowany
- Nie widać wiesz.
- Jakbyś sie czuła gdybyś straciła najważniejszą osobe w twoim życiu ? - spytał
- W jakim sensie ?
- No że tej osoby byś nigdy więcej nie zobaczyła.
- Byłabym zrozpaczona.I próbowałabym ją odnaleźć za wszelką cene.
- Jasne ale ja nie mg. Wiesz kariera mi nie pozwala , wszędzie paparazzi i fanki nie mam jak wyjść z domu.
- Wiesz co ?! Wynocha . - wrzasnełam
- Że co ? a co ja niby zrobiłem ?
- Jesteś pieprzonym dupkiem myślącym tylko o swojej karierze.Mam dość tej twojej chujowej dumy która nie pozwala ci sie zbłaźnić przed kamerami.
- Ale o co ci chodzi kobieto ? - zapytał
- Powiem jedno dopóki sie nie zmienisz nie masz prawa wchodzenia do tego domu . - dopowiedziałam. Akurat w tym momencie przyszli Ryan i Chris zwabieni naszymi krzykami.
- Co sie tu dzieje ? - zapytali. Opowiedziałam im całą historie. Nie powiem że byli z tej sytuacji zadowoleni.
- I co powiecie chłopaki ? Laska sie mnie czepia bez powodu no nie ? - zapytał poruszając śmiesznie brwiami.
- Nie, Cait ma racje. Zmieniłeś sie stary i to na gorsze. Widać ważniejsza była kariera niż dziewczyna o której marzysz. - powiedział Ryan.
- wyjdź stąd . Zmień sie , inaczej stracisz nas wszystkich. - rzekł Chris. I odprowadził Biebera do drzwi.Chłopak spojrzał ostatni raz na swoich przyjaciół i wyszedł ze spuszczoną głową.

2 miesiące później.

* Victoria *

Obudziłam sie po 10.Wzięłam ciuchy i poszłam sie ogarnąć.Po wykonaniu takich czynności jak malowanie , czesanie i ubranie sie zeszłam do kuchni. Wzięłam z lodówki mleko i zalałam nim płatki. Po chwili dołączyła do mnie Alice z ciocią i wujkiem.Wspólnie usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść przy spokojnej atmosferze.
- Vic mam dla cb świetną propozycje - powiedział wujek
- Jaką ? - spytałam
- Alice mówiła że masz talent i cóż nie jest to kłamstwo bo sam słysze co wieczór jak pięknie śpiewasz.
- ee.. ale to tak dla sb śpiewam nic więcej - rzekłam speszona.
- Kochanie , nie możesz zmarnować takiego talentu jaki dostałaś od Boga. - dopowiedziała ciocia uśmiechając sie do mnie.
- Składam ci propozycje zostania gwiazdą.Masz szanse sie wybić.Za chwile pojechalibyśmy do studia i nagrałabyś tą piosenke , którą tak wczoraj zawzięcie śpiewałaś.
- No dobrze wujku , ale jak sie coś nie uda to już więcej nie chce próbować. - odpowiedziałam
- Spokojnie wszystko bd w porządku , no to zbieraj sie. Po dokończeniu śniadania wsiedliśmy do samochodu i skierowaliśmy sie do wytwórni wujka. Nie wiem czy wspominałam , ale mój wujek jest producentem i w swoim życiu wypromował wiele gwiazd takich jak Rihanna czy Bruno Mars.Po 10 min byliśmy na miejscu. Weszliśmy do budynku i skierowaliśmy sie do studia.Zobaczyłam w nim kilka rozmawiających ze sb osób.Wujek wszystkim mnie przedstawił i kazał wejść do pomieszczenia z mikrofonem.Nie miałam innego wyboru niż tylko zrobić to co powiedział.Szczerze mówiąc troche sie bałam jak to zabrzmi.Podeszłam do mikrofonu , spojrzałam wszystkim w oczy i zaczełam ( Powiedzmy że to niby ona śpiewa )śpiewać.Ta piosenka opisuje moje uczucia do Justina.Napisałam ją w momencie gdy leciałam do Paryża.Teraz chciałam te wszystkie uczucia przelać w tą piosenke.Gdy skończyłam i popatrzyłam na wujka i innych widziałam tylko ich otwarte buzie ze zdumienia.
- Pięknie , mówiłem że moja bratanica ma talent ? - wykrzyknął uszczęśliwiony wujek , a reszta jego ekipy zaczeła bić brawo.Po 3h nagrywania jeszcze kilku piosenek wróciliśmy do domu zobaczyłam w drzwiach przystojniaka ,a gdy sie odwrócił...
Tagi: Rozdział 7
09.02.2012 o godz. 19:25
Piosenka.

Gdy tylko to zrobiłam zobaczyłam nikogo innego tylko... Justina. No oczywiście. Dlaczego on ?! Szybko przeszłam na drugą strone by przypadkiem mnie nie zobaczył. Jednak nie musiałam sie o to martwić. Szedł ze spuszczoną głową. Nie to że sie na niego patrzyłam. Bo wcale sie nie patrzyłam tak tylko spojrzałam za sb i on tam akurat szedł xd.Wsiadając 2h później do samolotu , który leciał do Francji ( Paryża ) myślałam jak bardzo moje życie zmieniło sie w ciągu 2 tyg.Nie byłam zadowolona z tego co robie ale podjęłam już decyzje i zmieniać jej nie bd .Nim sie obejrzałam byłam już w mieście zakochanych. Po odbiorze bagażu podeszłam do najbliższego sklepu z elektroniką i kupiłam sb telefon. Może nie najładniejszy ale przynajmniej mam jak dzwonić. Usiadłam na ławce i zaczęłam wpisywać numery. Dziwnym trafem na tej karcie miałam numer Alice. Szybko zadzwoniłam i 10 min później byłam już w ciepłym domku mojej cioci. Dostałam mój stary pokój. Pamiętam jak jeszcze na początku kłóciłyśmy sie z Lusią która z nas ma ładniejszy pokój. Oczywiście każda stawiała na swoim.Los jednak nie pozwolił na rozstrzygnięcie tego sporu .Dlaczego zawsze ci najbliżsi odchodzą?I to tak szybko.Nim sie spostrzeżesz a zabraknie czasu na rozmowe czy chociażby jeden uśmiech. Tak bym chciała cofnąć czas i nie wsiąść do tego samolotu w którym była ta katastrofa. Ale szczerze mówiąc gdyby nie to zdarzenie nie spotkałabym nigdy Biebera <3 , Cait , Ryana i Chrisa. Tak to prawda zakochałam sie w Justin'ie ale to nic nie zmienia . Jak widać dla nas nie ma chociaż małej szansy. Z rozmyślań dobiegł mnie głos mojej kuzynki, która nie wiadomo ile już czasu pochylała sie nade mną i darła sie do ucha.
- Vic słyszysz mnie ?! - wrzasnęła wkurwiona Alice
- Kurwa. Nie krzycz mi do ucha. Pojebało cb ?!
- Przynajmniej wreszcie zareagowałaś. Dziewczyno stoję tu już chyba 20 min a ty nic . - powiedziała
- Przepraszam - odparłam ze skruchą w głosie.
- No spooczko nie ma sprawy. Idziemy naa zakupy. - wydarła sie ze szczęścia i zbiegła na dół.Nie miałam innego wyboru niż tylko podążyć jej śladami.Podeszłam do garderoby i wzięłam nowe ciuchy ( bez plecaka ). Odświeżyłam sie i zeszłam na dół gdzie czekała na mnie kuzynka. Po wyjściu skierowałyśmy sie do galerii największej w Paryżu. W końcu po 3h obładowane wielkimi torbami szłyśmy w strone pobliskiego parku Alice poszła bo latte do kawiarni a ja usiadłam na najbliższej ławeczce.

* Caitlin *

Usłyszałam dzwonek do drzwi. Pewnie Bieber. Miałam racje. Wpuściłam go do domu i w milczeniu podążyliśmy do pokoju Victorii. Zapukałam raz , drugi. Nikt nie odpowiadał więc weszłam. Gdy tylko sie w nim znalazłam od razu wiedziałam że jest coś nie tak. Ogarnełam wzrokiem jej pokój i natrafiłam na jakąś kartke leżącą na łóżku. Podeszłam i wziełam ją do ręki. Była zaadresowana do mnie. Nie zważając na nic zaczełam go czytać.

Kochana Caitlin.

Dziękuje ci za wszystko co dla mnie zrobiłaś.Za to że pozwoliłaś mi zamieszkać w waszym domu. I za wiele wiele rzeczy.Wybacz że nie pożegnałam sie z tb.Nie chciałam żeby to tak wyszło.Za dużo przeżyłam w życiu by znieść jeszcze tą sprawe chyba wiesz z kim związaną.Prosiłam o wasze numery by potem do was zadzwonić. Jak tylko kupie sb telefon od razu sie odezwe.Wyjechałam po kryjomu bo wiedziałam że bd chcieli mnie zatrzymać i wszystko wyjaśnić. Ale tutaj nie trzeba nic wyjaśniać. Wszystko bardzo dobrze zrozumiałam. Ktoś kiedyś powiedział do mnie - " Never Say Never " a ja mu wtedy odpowiedziałam - " Akurat w tym momencie te słowa nie mówią prawdy " . Mam zamiar zapamiętać cb jako uśmiechniętą dziewczyne , która korzysta z życia . Pamiętaj nigdy o Tb ani o innych nie zapomne . Kocham cie !


Victoria
Tagi: Rozdział 6
07.02.2012 o godz. 18:53
Piosenka ( przy niej sie lepiej czyta <3 )

Nie mogłam w to uwierzyć. Przecież sie przyjaźnimy. Jak on mógł mi to zrobić ?! Takie i wiele innych myśli zaprzątało mi teraz głowe. Nie wiele myślać podbiegłam do nich i popatrzyłam na chłopaka. Nawet na mnie nie spojrzał tylko dalej wpatrywał sie w coś czego ja nie widziałam. Łza spłynela mi po poliku, Po chwili jakiś dziennikarz podstawił mi mikrofon pod twarz.
- Powiem wam coś ok ? - gdy to mówiłam oni pokiwali głowami. - Dlaczego to robicie ? Czy musicie spieprzyć życie każdej sławnej osoby ? Nikt na to nie zasłużył . Nie mają prywatności nic im nie zostaje.Ciekawe jakbyście sie czuli jak by to inni wam odbierali życie prywatne. Nienawidze was. Wszystko zawsze musicie popsuć. W dupie was mam rozumiecie ?! - krzyknęłam zapłakana.
- A kim dla cb jest Justin Bieber ? - spytał sie jeden z wielu paparazzi.
- Kim ? Tak jak on powiedział nie znamy sie . Jestem tylko jedną z jego fanek. - szepnęłam a gdy to mówiłam czułam jakby mi w środku coś pękało .
- jeśli jestem dla cb nikim to już nigdy mnie nie zobaczysz na oczy. - dodałam.
- Never say Never . - odrzekł Bieber poruszając brwiami.
- Spierdalaj . Akurat w tym momencie te słowa nie mówią prawdy, Żegnaj. - powiedziałam i szybko sie odwróciłam by nie zobaczył jak bardzo to przeżywam. A gdy tylko minełam zakręt zaczęłam biec w strone domu. Weszłam do pokoju i położyłam sie na łóżku . Łzy cały czas spływały mi po polikach.

* Justin *

Mówiąc że jest dla mnie nikim kłamałem. Bo tak naprawde pokochałem ją przez te 2 tyg jak nikogo innego.Nie miałem innego wyboru zniszczyli by jej życie tak samo jak mi . Prawdą jest też że to by zniszczyło moją kariere a tego bym nie chciał .Wiem żeby tego nie zrozumiała. Jednak nie spodziewałem sie aż takiej reakcji. Wiem że ją zraniłem. Nie chciałem tego ale już sie stało to co miało sie stać. Po prostu wróce do domu i jej wszystko wytłumacze. Przecież nie mogła tego mówić na serio. I gdy teraz sb przypominam jak łzy spływały jej po polikach i to przeze mnie to aż płakać mi sie chce. Chciałbym wszystko naprawić i mam nadzieje że mi wybaczy .

* Victoria *

Nagle usłyszałam pukanie. Szybko wytarłam policzki i powiedziałam ciche prosze. Do pokoju weszła zatroskana Cait. Po chwili zastanowienia usiadła obok mnie na łóżku.
- Co sie stalo ? - spytała
- Nic.
- Vic przecież widze że coś sie mu siało stać.
- No kurva wszystko jest w jak najlepszym porządku
- No dobrze jak nie chcesz mówić to nie.
- Mam do cb prośbe.
- tak ? - spytała
- Czy możesz zapisać mi swój , Chrisa i Ryana numer fona ?
- No pewnie . Jeszcze Justina ci zapisze.
- Zapisz mi tylko swój i chłopaków ok ? - powtórzyłam troche głośniej .
- Spoczko - odpowiedziała troche zdziwiona i wyszła z pokoju. Gdy tylko zamknęły sie za nią drzwi wyjęłam spod łóżka walizke i otworzyłam szafe. Wrzucałam wszystkie ciuchy nawet ich nie składając . Wszystko było mi w tym momencie obojętne. Inaczej mówiąc miałam wszystko głęboko w dupie. Już spakowana wyjelam jakiś papier i długopis. Zastanawiając sie co napisać przypominały mi sie wszystkie te chwile spędzone w towarzystwie Justina , Cait , Ryanem i Chrisem. Mimo że byłam tu zaledwie 2 tygodnie pokochałam to spokojne miasteczko. PO chwili do pokoju weszła Caitlin i położyła kartke z numerami na biurku. Uśmiechnęła sie do mnie i wyszła.Na koniec usłyszałam jeszcze jak schodzi na dół i trzaska drzwiami od kuchni.

* Caitlin *

Gdy tylko weszłam do jej pokoju wiedziałam że coś jest nie tak. Była jakby przygnębiona i widać było że płakała. Najgorsze jest to że nie chciała mi nic powiedzieć. Ale już sama sie domyśliłam że jest to związane z Bieberem. Wkurzona od razu zadzwoniłam do niego.

Rozmowa :

- Halo ?- Bieber
- Idioto . Co jej zrobiłeś ?! - ja
- Nic jej kurwa nie zrobiłem i nie wiem o co ci chodzi.
- Nie kłam . Myślisz że nie wiem kiedy jesteś zły ?
- no boże o co ci chodzi kobieto ? - spytał zdenerwowany chłopak.
- Ty wiesz bardzo dobrze o co mi chodzi . Natychmiast tu przychodź i idźz nią pogadać. - rozkazałam
- Taki miałem zamiar właśnie wychodze z domu. - odpowiedział i rozłączył sie.

* Victoria *

Schodziłam właśnie po schodach gdy usłyszałam jak Cait z kimś rozmawia. Od razu wiedziałam że z Bieberem. Chciałam przejść nie postrzeżenie do drzwi wyjściowych ale dziewczyna właśnie wychodziła z kuchni więc szybko skryłam sie za szafą. Patrząc na nią uświadomiłam sb że bd bardzo za wszystkimi tęsknić . Nagle usłyszałam wszak Cait
- Ryan , Christian natychmiast ścieszcie tą muzyke słyszcie ?! Bo ja tam zaraz do was przyjdę to zobaczycie . - Chłopacy nic sb z tego nie robiąc jeszcze bardziej ją pogłośnili. Brunetka cofając sie potknęła sie o pudło i przyjebała noge w łóżko.
- Kurwaaa . - wydarła sie. - Christian , Ryan natychmiast do mnie słyszycie ?! . - nie wiele myśląc wbiegła na góre przy czym jej przekleństwa dało sie słyszeć aż tutaj na dole . Nie mogłam nic innego zrobić niż tylko wybuchnąć śmiechem. Po chwili wyszłam na dwór i włożyłam słuchawki do uszu. Gdy tylko to zrobiłam zobaczyłam nikogo innego tylko...
__________________________________________________________
Dedykacja dla Asi <3
Tagi: Rozdział 5
04.02.2012 o godz. 14:00
Wyszłam z pokoju i skierowałam sie do drzwi wyjściowych .Postanowiłam sie przejść by pomyśleć o swoim dotychczasowym życiu. Powoli szłam przed siebie nie martwiąc sie niczym . Dochodząc do parku usiadłam na pobliskiej ławce i włączyłam mp4. Leciała ta piosenka. (Szczerze mówiąc uwielbiam tą nute bo ma taki mały przekaz .dop.aut )..
Chwile później usłyszałam dzwonek mojego fona . Jakiś nieznany numer.
Rozmowa :

- Halo ? - ja
- Victoria ?
- taak . A kto mówi ?
- Alicia . Dzwonie w sprawie listu który nam wysłałaś.
- Alice ? To na prawde ty ?
- No a kto inny ma taki dziwny głos ?!
- Hahah tak to ty . I co moge z wami mieszkać ?
- Nom pewnie mama sie zgodziła . Przyjedź do nas kiedy chcesz tylko zadzwoń na ten nr jak już bd wiedzieć.
- W jakim mieście mieszkacie ?
- Paryż . Ulica Fabu....

- Kurwa - krzyknęłam. W chwili gdy mój telefon przejeżdżała wielka ciężarówka.
- Przepraszam . Naprawde nie chciałem. - odrzekł brunet
- Bieber . ! Ty idioto . I co ja mam teraz zrobić ?! Wrzasnęłam wkurwiona. Myślałam że coś odpowie ale jak widać miał inne zamiary. Twarz chłopaka zbliżyła sie tak szybko że nie zdążyłam zareagować. Chwile później poczułam jego usta na moich. Zaczął całować mnie tak zachłannie że nie mogłam nie odwzajemniać tego. Gdy skończył złapał mnie za ręke i ku mojemu zdumieniu pocałował w policzek. Nic nie mówiąc szłam posłusznie obok niego . Myślałam że wszystko bd w porządku. Jednak znowu sie pomyliłam. Gdy tylko wyszliśmy z zza rogu otoczyli nas paparazzi i Bieber natychmiast puścił moją dłoń i odsunął sie ode mnie. Nie wiedziałam co jest grane . Dziennikarze zaczęli nam robić zdjęcia , a twarz chłopaka nie wyrażała żadnych uczuć . W końcu odezwał sie do mnie szeptem tak bym tylko ja go usłyszała.
- Idź stąd.
- Ale czemu ? - spytałam sie z bananem na ryjcu.
- Powiedziałem wracaj do domu . ! Prosze cie .
- No dobra . - nim zdążyłam odejść usłyszałam jeszcze pytanie do Justina , które wszystko zmieniło.
- Kim ona jest dla cb ? - zapytał sie jeden z dziennikarzy
- Nikim . Dosłownie . Nie znam tej dziewczyny to pewnie jakaś fanka . - odpowiedział piosenkarz.
- Jak to nikim ?
- No po prostu . Nie mam z nią nic wspólnego - mówiąc to patrzył sie tępo w przestrzeń...
Tagi: 4 Rozdział
03.02.2012 o godz. 19:39
A wtedy zobaczyłam Justina. Szybko otarłam polik by nie zobaczył moich łez ale oczywiście przed nim nic nie da sie ukryć.
- Co sie stało ? - spytał sie brunet.
- Nic .
- Przecież widzę że płakałaś.
- Wcale nie płakałam . ! - powiedziałam bez przekonania. - No dobra masz racje płakałam. - dopowiedziałam po chwili.
- dlaczego ?
- I tak tego nie zrozumiesz.
- to chociaż daj mi szanse.
- No ok. - I opowiedziałam mu moją historie.

Rok temu :

- Szykujcie sie . ! - Krzyknął z dołu tato
- No jezuu spokojnie . - powiedziała Ola.
- Nie spokojnie , tylko zrób to co mówi twój ojciec .
- No dobra mamo . Znowu sie czepiasz . - odpowiedziała Lusia , wzieła swoją walizke i wyszła na dwór .
Po chwili zrobiłam tak samo z resztą rodziny i wsiedliśmy do taksówki. Nie mineło nawet 10 min a już byliśmy na lotnisku. Kupiliśmy bilety do fioletowo - niebieskiego samolotu który wybierałam . Gdy już usadziliśmy sie wygodnie w fotelach usłyszeliśmy że mamy zapiąć pasy . Gdzieś w połowie lotu zobaczyłam że coś jest nie tak. Raz lecimy troche niżej a zaraz dziwnie do góry. Niestety moje przeczucia były prawdziwe. Usłyszałam tylko że silnik sie przegrzał . Nawet nie zdążymy wylądować. W pewnej chwili zaczeliśmy spadać w dół a ja widziałam przed oczami tylko ciemność. Obudziłam sie dryfując na jakiejś desce. W oddali zobaczyłam chyba łódź ratunkową i chciałam wołać o pomoc, ale głos uwiązł mi w gardle dlatego zamachałam ręką. Chwile potem dopłyneli do mnie ratownicy i pomogli wejść na łódź. Nie byłam w stanie nic powiedzieć. Gdy płyneliśmy zamajaczyła mi przed oczami czupryna mojej mamy dlatego tylko pokazałam im gestem że tam jest ktoś żywy. Spojrzałam tylko na ciało które wyłowili z wody i zemdlałam. Obudziłam sie w szpitalu przyczepiona do jakiś urządzeń. Widziałam mame siedzącą przy moim łóżku. Wpatrywała sie w coś za oknem. A kiedy kilka dni później mnie wypisali nawet na mnie nie spojrzała. Była jakby w transie. Po 2 miesiącach unikania mnie i traktowania tak jakby mnie nie było zrozumiałam że obwinia mnie o tą katastrofe . Nic na to nie mogłam poradzić w końcu sama doszłam do wniosku że ma racje. Od tam tego zdarzenia mija już rok a ona nadal sie do mnie nie odzywa.

Teraz :

Gdy skończyłam mu to opowiadać patrzył sie na mnie z przerażeniem.
- Rok sie do cb nie odzywa ? - spytał
- nom. - odpowiedziałam mu obojętnym tonem.
- Jezu tak mi przykro że musisz to znosić.
- Nie kłam . Mówisz to tylko z litości. - powiedziałam wstając z ławki.
- Zaczekaj ! - złapał mnie za nadgarstek za nim zdążyłam odejść.
- Puść mnie . - krzyknełam.
- Nie nie puszcze cie . ! Zrozum ja w tym momencie mówie prawde. Przykro mi że musiałaś to przeżywać wolałbym gdybym to ja był na twoim miejscu.
- Dobra idziemy na sheika ? - zmieniłam temat.
- Spoczko fooczko ; D - zaśmiał sie a ja razem z nim .
Do domu Beadles'ów wróciłam cała uśmiechnięta. Nigdy w życiu z żadną osobą nie rozmawiało mi sie tak dobrze jak z Justinem. Pomimo tego że był wielką gwiazdą w rzeczywistości był normalnym chłopakiem za którego go uważałam.

Tydzień później :
*

Z Bieberem dogadujemy sie niesamowicie. Zaprzyjaźniliśmy sie i rozumiemy sie jak nikt inny. Mogę mu zaufać i wiem że nikomu nic nie powie.
*


Obudziłam sie o 7.30. Chwile przewracałam sie z boku na bok ale stwierdziłam że już nie zasne. Wziełam te ciuchy i poszłam do łazienki sie troche ogarnąć. Po skończonych czynnościach zeszłam do kuchni zrobić sb śniadanie gdzie o dziwo zastałam Justina z bułką w ręce.
- Co ty tu robisz ? - spytałam sie.
- No hej . Dzięki za miłe przywitanie -.- - udał obrażonego.
- Nie ma za co . Też cie loviam sqarbeńku - zaśmiałam sie i wyrwałam bułke chłopakowi , który po chwili zastanowienia powiedział.
- Lepiej uciekaj mała.
- A jak nie to co ?
- Nie chcesz tego wiedzieć. - wrzasnął i z głośnym okrzykiem puścił sie za mną biegiem kiedy byłam już na schodach. Goniliśmy sie tak przez kilka minut . W końcu z braku sił opadłam na podłoge. Chwile potem usłyszałam kroki Biebera . Nagle wbiegł jak dziki do pokoju i nie patrząc pod nogi wrzasnął.
- Oddawaj mi moją bułke . ! Słyszysz ?! Masz mi ją natychmiast oddać bo głodny jestem .
- Nie oddam ci . Bo już ją zjadłam . Mm. Dobra była - zaśmiałam sie.
- Pff . No pewnie bo ja ją robiłem. - powiedział i chciał na mnie skoczyć ale mu sie to nie udało. Potknął sie o moją noge i przyjebał głową w ściane .
- Kurwa mać ! - wrzasnął wkurzony. A ja wybuchłam nie powstrzymywanym śmiechem.
- I z czego sie śmiejesz ?!
- Z cb oczywiście . Hahahah .
- Nie pozwalam ci.
- Nie pytałam sie o zgode . - Zaśmiałam sie i wyszłam z pokoju.
30.01.2012 o godz. 20:08
Piosenka <3

z uśmiechem na twarzy poprowadziła mnie do swojego domu
Cait mieszkała przy centrum więc po chwili już byłyśmy na jej podwórku. Wchodząc tam podziwiałam wnętrze domu. W całym mieszkaniu były poustawiane kolorowe świece różnego rodzaju , rzeźby , obrazy prawie tak jak w muzeum ale tu było przytulnie i bezpiecznie. Nim się spostrzegłam a weszłyśmy do salonu gdzie 2-óch chłopaków grało na PlayStation.
- Ryan , Chris poznajcie Victorie - przedstawiła mnie Caitlin.
- Siema siema Chris jestem . Cait skąd ty wytrzasnęłaś tą laske ?!
- A ja Ryan . Sor za mojego kolege ale rozumiesz ; D.
- Buhaha .Victoria - przedstawiłam sie .
- Mhm.. ładne masz imie - dodał Ryan .
- Dziękuje przystojniaczku : *
- Słyszałeś Chris ? Jestem przystojniakiem . Zazdroościsz ?!
- no jasne jasne . Wmawiaj sb dalej . - zaśmiał sie Chrisiak.
- Okej Vic chodź pokaże ci twój pokój . - powiedziała Caitlin i poszła na góre . Po chwili namysłu pobiegłam za nią bo szczerze mówiąc ten dom jest wielki i można sie w nim zgubić < lol > . Weszłam do mojego nowego pokoju i oniemiałam . Był piękny i jeszcze w moim ulubionym kolorze - fioletowym .
- Ah - westchnęłam tylko . A Cait popatrzyła sie na mnie z uznaniem.

Następny dzień .

Wstałam po 10 i poszłam do łazienki troche sie ogarnąć. Przy okazji biorąc to . W końcu po jakiś 30 min zeszłam na dół i zrobiłam sb płatki . Po chwili dołączyli do mnie Chris , Ryan i Cait . Gdy już sie najedliśmy postanowiliśmy pójść na miasto bo ludki chciały mi pokazać całą Atlante. Albo chociaż kawałek ; D. Jednak jak sie potem okazało nic nie zwiedziliśmy bo chłopcy powiedzieli że to nudne i stwierdzili że pójdą do centrum po nową grę . Więc my z Cait poszłyśmy prosto do butików. Kupiłam sb kilka zestawów : to , to i to . Po wielkich zakupach ;o . Spotkaliśmy sie w KFC . Rozmawialiśmy sb spokojnie ale oczywiście telefon musiał nam przerwać.
Rozmowa :
- Słucham ? - odezwał sie Chrisiak .
- Siema . Tu Bieber. gdzie jesteś ?
- W KFC w centrum . Z Ryanem , Cait i Victorią .
- Okej to ja tam zaraz do was podjade. A z łaski swojej możesz mi powiedzieć kto to jest ta Victoria ? - spytał sie chłopak.
- taa . To taka laska któa z nami wczoraj zamieszkała.
- Że coo ?! Jak to zamieszkała ?
- Nieważne jak przyjedziesz to sie dowiesz .
- No spook . To bay .
- {a . - odpowiedział Chris i sie rozłączył .
Wszyscy sie na niego popatrzyli z pytaniem kto dzwonił.
- Justin Bieber - szepnął i znacząco popatrzył sie na mnie jak by chciał sprawdzić moją reakcje na to co powiedział.
* Chris *
Wiedziałem że Vici jest Beliebrką dla tego specjalnie spojrzałem sie na nią by sprawdzić jak przyjmuje wiadomość o tym że w końcu spotka swojego idoda. Ku mojemu zaskoczeniu wgl nie zareagowała . Po chwili jednak odezwała sie spokojnym głosem.
- To fajnie.
- I tylko tyle ? - spytał sie Ryan
- A co chcesz jeszcze usłyszeć ? Co może mam jeszcze zacząć piszczeć i drzeć sie bo Justin Bieber tu przyjeżdża i wreszcie go spotkam ? O to wam chodzi ?! - spytała sie zirytowana .
- Nie nam nie o to chodziło . - odezwała sie podenerwowana Cait.
- Jasne bo uwierze -.- . Ale wyjaśnijmy sb coś dobrze ?. Wiem że chcieliście sprawdzić czy nie jestem jakąś napaloną fanką która gdy tylko go zobaczy rzuci sie na niego . To że jestem Belieberką nie oznacza że jestem taką fanką. Jasnee ?! - wrzasnęła i wkurwiona odeszła od stoliku. Przy okazji wpadając na kogoś z impetem.
* Justin *
Wszedłem powoli do knajpy i ku mojemu zaskoczeniu wpadła na mnie jakaś seksowna blondynka. A gdy sie na mnie spojrzała tymi swoimi oczami . Myślałem że sie rozpłyne. Miała takie piękne oczy. Błękitny pomieszany z jasnym zielonym i troche szarego. Co tylko dodawało jej urody.
- Sory . - powiedziała
- Yy.. nic sie nie stało . - odrzekłem troche speszony tym jej anielskim głosem.
- A i mam prośbe możesz powiedzieć swoim przyjaciołom że wróce do domu kiedy bd mi sie chciało bo teraz jestem na nich na maksa wkurzona - A gdy to mówiąc popatrzyła sie na mnie tymi swoimi kolorowymi patrzałkami .
- Ok. Czyli to ty jesteś ta słynna Victoria która zamieszkała u Beadles'ów ? - spytałem zmieszany.
- Taa . We własnej osobie. A ty jesteś słynny Justin Bieber. Mój idol który jest dla mnie najnormalniejszy chłopakiem - dopowiedziała , a ja sie zaśmiałem .
- No ależ oczywiście to ja .
- Oki nie ważne ja spadam . Bay . - szepneła i wyszła spokojnie z knajpy .
Nie mogłem w to uwierzyć fanka która potraktowała mnie jak normalnego chłopaka i na dodatek nie chciała ani autografu ani zdjęcia ani nawet nie zaczeła piszczeć na mój widok. Hm.. dziwne -.- .
* Victoria *
Bosh jaka ja jestem pojebana . Weszłam na szanownego pana Biebera i sie zbłaźniłam przy nim . Pewnie obgadują mnie tam przy stole . No ale huj im w dupe. Po chwili namysłu postanowiłam usiąść na pobliską ławeczke. Powoli wyciągnęłam telefon i zaczełam oglądać najróżniejsze zdjęcia , zrobione przez moich przyjaciół i innych . Zobaczyłam na jednym siebie , mame , tate i Lusie. I gdy tak na nie patrzyłam łza spłyneła mi po poliku. Nic nie mogłam na to poradzić minął już rok od tego zdarzenia a ja nadal nie mg przestać o tym myśleć . Jak by to zdarzyło siee zaledwie wczoraj. Nagle poczułam na ramieniu czyjąś ciepłą dłoń w końcu postanowiłam sie odwrócić. A wtedy zobaczyłam....
Tagi: 2 Rozdział
23.01.2012 o godz. 19:50
W tym momencie lece samolotem do Atlanty . Czemu akurat w to miejsce ? Nie mam pojęcia . Gdy biegłam na lotnisko miałam dużo miast i państw do wyboru . Ale wybrałam akurat to . Nie mam już czasem siły . Po prostu chce usiąść wziąć do ręki żyletke i naciąć sie nią kilka razy . Nigdy wcześniej nie czułam sie aż tak samotna . Może zaczne od początku :

To był najgorszy dzień w moim hujowym życiu . Chłopak zdradził mnie i to z moją najlepszą przyjaciółką . Wyobrażasz to sb ?! Bo ja nie . Nadal nie mg w to uwierzyć -.- Po tym zdarzeniu nie miałam innego wyboru niż tylko zabrać troche ciuszków , swoich ukochanych rzeczy kasy i wynieść sie z tego miejsca na zawsze .

Tak właśnie znalazłam sie w tym samolocie który ma dolecieć do Atlanty . Na razie nie wiem co ja tam bd robiła . Ale trudno coś sie wymyśli . W końcu po zastanowieniu sie włożyłam do uszu słuchawki i próbowałam sie rozkoszować lotem. Godzine później samolot nareszcie wylądował. Wysiadłam i swobodnym krokiem podeszłam po odbiór swojego bagażu . Zamówiłam taksówke i wysiadłam w centrum małego miasteczka zwanym jak już mówiłam " Atlanta " To piękne miejsce . Podoba mi sie w nim wszystko : za to że jest takie naturalne , za to że jest tutaj tak spokojnie nie tak jak było u mnie w mieście ;c . Pod czas słuchania tej piosenki zaczełam śpiewać o tym jak mi czasami jest źle w życiu , jak brakuje mi tych najbliższych osób których już nie ma na tym świecie . Gdy skończyłam usłyszałam brawa i krzyki podziwu innych ludzi .Obejrzałam sie tylko i lekko uśmiechnełam .Przez co nie zauważyłam dziewczyny która we mnie weszła .

* Caitlin *
Stałam tak przed sklepem i gapiłam sie na zajebistą sukienkę która nie pasowała na mnie. Ja to mam szczęście w życiu . Po chwili obróciłam sie i poszłam do miasta kupić sb shake . W końcu po odstaniu w dłuugiej kolejce wyszłam spokojnie ze sklepu a przez gapienie sie w fona nie zauważyłam dziewczyny przed mną która chyba też niczego nie świadoma szła prosto przed siebie. Nie zdążyłam sie odsunąć i wpadłyśmy na siebie a dzięki temu mój czekoladowy shake wylądował na na koszulce nieznajomej. Zobaczyłam jak obraca głowe w moją strone i otwiera szeroko oczy. Po czym zaczyna sie śmiać sama z sb i nie może przestać. Po chwili dołączyłam do niej i zanosząc sie śmiechem usiadłyśmy na ławce .
- Hej Caitlin Beadles mnie zwą - przedstawiłam się dziewczynie , która na oko miała tyle samo lat co ja.
- Jołka , a mnie nazwali Victoria Johnson . - odpowiedziała moja roześmiana towarzyszka .
- Nigdy cb tutaj nie widziałam , a mówie ci mieszkam tu od dzieciństwa. - zagadnełam ją .
- Taa to prawda . Nie mieszkam tu . Tylko ... przyjechałam tu bo tak mi sie miasto wybrało .
- Że co ? - spytałam sie z bananem na ryju .
- Hm.. no bo wiesz prawde mówiąc uciekłam z domu . - powiedziała ze zirytowaną miną .
* Victoria *
Myślałam że dalej bd mnie wypytywać ale nie zrobiła tego . Tylko zaproponowała mi żebym wprowadziła sie do niej i do brata na kilka tygodni .
- A co na to twoi starzy ? - spytałam .
- Nie ma ich . Wyjechali sb na wakacje i zostawili nam swój dom , który jest prawie pusty nie licząc nas - odrzekła i z uśmiechem na twarzy poprowadziła mnie do swojego domu ...

___________________________________________________________

A więc 1 rozdział . <3
Tagi: Victoria .
19.01.2012 o godz. 19:25
Pisząc to rozmyślam nad swoim własnym życiem .

Czy jest udane ?

Czy to co robie ma jakikolwiek sens ?

Odpowiadam sama sobie - " Nie mam pojęcia . Jeszcze dużo może sie zdarzyć , a całe życie mam przed sb " .

Szczerze mówiąc nie mam pojęcia dlaczego wpadłam akurat na taki pomysł jak pisanie pamiętnika .
Wydaje mi sie beznadziejny i stratą czasu . No ale cóż jak już mówiłam pożyjemy zobaczymy . !



Victoria.

____________________________________________________________

Podoba sie ?. Dopiero zaczynam więc na początku może być nudno ; c
19.01.2012 o godz. 16:00
Victoria Johnson - sympatyczna blondynka , wiele razy skrzywdzona przez życie .

Justin Bieber - Nastoletni piosenkarz . Uczuciowy i wrażliwy na krzywdy innych .

Caitlin Beadles - Była dzieczyna Biebera . Najlepsza przyjaciółka Victorii .

Christian Beadles i Ryan Butler - Najlepsi Przyjaciele Justina Biebera .

Inni :

Pattie - mama Biebera.

Sandra - tak jakby : fałszywa przyjaciółka.

Matt - były chłopak Victorii .

Scooter - Manager Biebera .
Tagi: Początek
18.01.2012 o godz. 18:33